STALI MOCNO PRZY BOGU
(Ananiasz [Chananiasz], Miszael, Azariasz, Jozue i Kaleb)



Wstęp

    Podejmowanie decyzji to nieodłączny element życia każdego człowieka od lat najmłodszych do późnej starości. Każda decyzja, począwszy od tej najmniejszej może mieć wpływ na nasze otoczenie, na czyjeś życie lub na nasze życie wieczne. Pytanie jakie zadaje sobie większość chrześcijan to jak wybierać aby decyzja była zgodna z wolą Bożą. Odpowiedź nie jest trudna. Jeśli mamy pragnienie być wiernymi Bogu i postępować zgodnie z Jego wolą, to należy Go najpierw poznać i dowiedzieć się czego od nas oczekuje.

    Biblia jest Słowem Bożym, gdzie znajdziemy wszystkie niezbędne informacje o Bogu i jego oczekiwaniach. Jest również cennym przewodnikiem życia, dostarczającym wiele przykładów postaw godnych naśladowania. Na podstawie dwóch wydarzeń, jakie zostały zapisane w Starym Testamencie, spróbuję pokazać jakie skutki mogą przynieść nasze decyzje, podejmowane z Bożą pomocą a jakie bez niej. Jedno z tych wydarzeń miało miejsce podczas wędrówki Izraela do ziemi obiecanej, a drugie podczas niewoli babilońskiej. W obu przypadkach zobaczymy różne postawy ludzi i tego konsekwencje.

Trzej przyjaciele Daniela

    Początek księgi Daniela opisuje oblężenie Jerozolimy przez króla Nebukadnesara [Nabuchodonozora - tł. BG i BT] i zabranie jeńców do niewoli. Nebukadnesar rozkazał sprowadzić do siebie młodzieńców, którzy będą wychowywani do służby na jego dworze. Tak czytamy w Biblii:

"Trzeciego roku panowania Jojakima, króla judzkiego, nadciągnął Nebukadnesar, król babiloński, do Jeruzalemu i obległ je. (...) I rozkazał król Aszpenazowi, przełożonemu nad sługami dworskimi, sprowadzić niektórych spośród synów izraelskich z królewskiego i szlachetnego rodu, Młodzieńców bez jakiejkolwiek wady, pięknych z wyglądu, uzdolnionych do wszelkiej wiedzy, obdarzonych bystrym rozumem, pojętnych do nauki i dlatego sposobnych do pełnienia służby w pałacu królewskim. Miał ich też nauczyć pisma i języka chaldejskiego." (Dan 1,1-4 BW)

Wśród tych młodzieńców byli czterej, na których ta księga najbardziej się skupia. Wymienia ich z imion i podaje zastępcze imiona, jakie zostały im nadane w niewoli.

"Wśród nich byli także z synów judzkich: Daniel, Ananiasz, Miszael i Azariasz, Którym przełożony nad sługami dworskimi dał inne imiona: Daniela nazwał Baltazarem, Ananiasza - Szadrachem, Miszaela - Meszachem, a Azariasza - Abed-Negem." (Dan 1,6-7 BW)

Zdarza się, że imiona postaci biblijnych nieco różnią się w poszczególnych przekładach Biblii, co podyktowane jest sposobem tłumaczenia, jakie przyjęło kolegium redaktorskie danego tłumaczenia. Różnice te zazwyczaj są znikome i nie mają wpływu na zrozumienie treści. Popatrzmy dla przykładu, jak przetłumaczono te imiona w przekładzie Biblii Tysiąclecia:

"Spośród synów judzkich byli wśród nich Daniel, Chananiasz, Miszael i Azariasz. Nadzorca służby dworskiej nadał im imiona, Danielowi - Belteszassar, Chananiaszowi - Szadrak, Miszaelowi - Meszak, Azariaszowi zaś Abed-Nego." (Dn 1,6-7 BT)

    Król Nebukadnesar miał sen o posągu, który go przestraszył. Nikt oprócz Daniela nie potrafił mu wyjaśnić znaczenia tego snu. Bóg przez Daniela wyjawił królowi, że posąg ten dotyczył królestw jakie będą następować po sobie począwszy od królestwa Nebukadnesara - Babilonu. Jak można wywnioskować z dalszych tekstów nie podobało się królowi, że jego królestwo, które było symbolizowane przez głowę ze złota przeminie. Chciał on aby jego królestwo istniało zawsze, dlatego postanowił zbudować olbrzymi posąg ze złota. Miał on wskazywać na nieprzemijalność jego królestwa. Lecz na zbudowaniu posągu nie poprzestał, żądając od wszystkich ludzi, aby pokłonili się temu posągowi na dany znak w określonym miejscu - na równinie Dura. Czytamy o tym w trzecim rozdziale księgi Daniela.

"Król Nebukadnesar kazał zrobić posąg ze złota, sześćdziesiąt łokci wysokości, sześć łokci szerokości, i postawił go na równinie Dura w prowincji babilońskiej. Potem król Nebukadnesar wysłał posłów, aby zebrano satrapów, namiestników, zwierzchników, skarbników, sędziów, doradców, urzędników i wszystkich zarządców prowincji, aby przybyli na poświęcenie posągu, który wzniósł król Nebukadnesar. Zgromadzili się więc satrapowie, namiestnicy, zwierzchnicy, doradcy, skarbnicy, sędziowie, urzędnicy i wszyscy zarządcy prowincji na poświęcenie posągu, który wzniósł król Nebukadnesar, i stanęli przed posągiem, który wzniósł król Nebukadnesar. A herold zawołał potężnym głosem: Rozkazuję wam narody, plemiona i języki: W chwili, gdy usłyszycie głos rogu, fletu, cytry, harfy, lutni, dud i wszelkiego rodzaju instrumentów muzycznych, padnijcie i oddajcie pokłon złotemu posągowi, który wzniósł król Nebukadnesar. Kto zaś nie upadnie i nie odda pokłonu, ten będzie natychmiast wrzucony do wnętrza rozpalonego pieca ognistego. Gdy tylko cały lud usłyszał głos rogu, fletu, cytry, harfy i dud oraz wszelkiego rodzaju instrumentów muzycznych, narody, plemiona i języki upadły i oddały pokłon złotemu posągowi, który wzniósł król Nebukadnesar. (Dn 3,1-7 BW)

Czy wszyscy pokłonili się posągowi? Znaleźli się "życzliwi" mężowie chaldejscy, którzy zgłosili królowi fakt, iż trzech młodzieńców nie pokłoniło się posągowi. Byli do żydzi - trzej przyjaciele Daniela, których imiona wspomniałem wcześniej. Czytamy w Słowie Bożym:

"Dlatego wtedy pewni mężowie chaldejscy wystąpili i złośliwie oskarżyli Żydów. Odezwali się i tak rzekli do króla Nebukadnesara: Królu, żyj na wieki! Ty, królu, wydałeś rozkaz, by każdy, kto usłyszy głos rogu, fletu, cytry, harfy, lutni i dud oraz wszelkiego rodzaju instrumentów muzycznych, padł i oddał pokłon złotemu posągowi; Kto by zaś nie upadł i nie oddał pokłonu, ten będzie wrzucony do wnętrza rozpalonego pieca ognistego. Są mężowie judzcy, którym powierzyłeś zarząd prowincji babilońskiej: Szadrach, Meszach i Abed-Nego; ci mężowie nie zważają na twój rozkaz, o królu, nie czczą twojego boga i nie oddają pokłonu złotemu posągowi, który ty wzniosłeś. Wtedy Nebukadnesar w gniewie i złości kazał przyprowadzić Szadracha, Meszacha i Abed-Nego. Przyprowadzono więc tych mężów przed króla. Nebukadnesar odezwał się i rzekł do nich: Czy to prawda, Szadrachu, Meszachu i Abed-Nego, że nie czcicie mojego boga i nie oddajecie pokłonu złotemu posągowi, który wzniosłem? Gdy więc teraz usłyszycie głos rogu, fletu, cytry, harfy, lutni, dud oraz wszelkiego rodzaju instrumentów muzycznych, bądźcie gotowi upaść i oddać pokłon posągowi, który ja wzniosłem: bo jeżeli nie oddacie pokłonu, będziecie natychmiast wrzuceni do wnętrza rozpalonego pieca ognistego, a który bóg wyrwie was z mojej ręki?"" (Dn 3,8-15 BW)

Wydaje się, że młodzieńcy zostali postawieni w sytuacji bez wyjścia. Spróbuj wczuć się w ich rolę. Jak byś postąpił na ich miejscu? Przecież chodzi tylko o złożenie jednego - wydaje się niewinnego - pokłonu. Czy to mogło by czemuś zaszkodzić? Czy warto narażać życie dla jednego pokłonu? Przeczytajmy co postanowili młodzieńcy:

"Wtedy Szadrach, Meszach i Abed-Nego odpowiedzieli królowi Nebukadnesarowi: My nie mamy potrzeby odpowiadać ci na to. Jeżeli nasz Bóg, któremu służymy, może nas wyratować, wyratuje nas z rozpalonego pieca ognistego i z twojej ręki, o królu. A jeżeli nie, niech ci będzie wiadome, o królu, że twojego boga nie czcimy i złotemu posągowi, który wzniosłeś, pokłonu nie oddamy." (Dn 3,16-18 BW)

Zadziwiająca odpowiedź, prawda? Kto z nas ma na tyle silną wiarę, aby móc ostać się podczas takiej próby? Zauważmy niesamowitą wiarę tych młodzieńców, którzy byli gotowi na wszystko! Oni nie tylko wierzyli, że Bóg może ich uratować, ale byli również przygotowani na śmierć dopuszczając, że taka mogłaby być wola Boża. Podobną wiarę widzimy, czytając o historii męczenników. Często umierali na stosach czy w inny okrutny sposób bo nie chcieli wyrzec się wiary w prawdziwego Boga, któremu służyli głosząc ewangelię wieczną. Nie rzadko można było zobaczyć na ich twarzy uśmiech, i słyszeć pieśni chwały kiedy umierali. Wierzyli, że Jezus przygotował im miejsce w swoim Królestwie bez bólu cierpienia i grzechu. Wiedzieli, że śmierć będzie jakby krótką chwilą, przez którą muszą przejść, okazując w ten sposób bezgraniczną wierność Bogu i dając tym świadectwo dla innych.
Powracając do historii trzech mężów, przeczytajmy co wydarzyło się dalej.

"Wtedy Nebukadnesar bardzo się rozgniewał na Szadracha, Meszacha i Abed-Nega i wyraz jego twarzy zmienił się. Odezwał się więc i kazał rozpalić piec siedem razy bardziej niż go zwykle rozpalano. I najmocniejszym mężom w swoim wojsku rozkazał związać Szadracha, Meszacha i Abed-Nega i wrzucić ich do rozpalonego pieca ognistego. Wtedy związano tych mężów w ich płaszczach, tunikach, czapkach i w pozostałych ubraniach i wrzucono do wnętrza rozpalonego pieca ognistego. Ponieważ jednak rozkaz królewski był tak surowy, a piec był tak bardzo rozpalony, płomień ognia strawił tych mężów, którzy wnosili Szadracha, Meszacha i Abed-Nega. A ci trzej mężowie: Szadrach, Meszach i Abed-Nego wpadli związani do wnętrza rozpalonego pieca. Wtedy król Nebukadnesar przeląkł się, szybko powstał, odezwał się i zapytał swych doradców: Czy nie trzech związanych mężów wrzuciliśmy do ognia? Ci odpowiadając rzekli do króla: Prawda, królu. A on odpowiadając rzekł: Oto ja widzę czterech mężów chodzących wolno w środku ognia i nie ma na nich żadnego uszkodzenia, a wygląd czwartej osoby podobny jest do anioła. Wtedy Nebukadnesar zbliżył się do otworu rozpalonego pieca ognistego, odezwał się i rzekł: Szadrachu, Meszachu i Abed-Nego, słudzy Boga Najwyższego: Wyjdźcie i przyjdźcie tutaj! Na to Szadrach, Meszach i Abed-Nego wyszli ze środka ognia. I zgromadzili się satrapowie, namiestnicy, zwierzchnicy i doradcy króla, i widzieli, że ogień nie ogarnął ciał tych mężów i włos ich głowy nie był spalony, a ich odzienia nie były zniszczone ani też swąd ognia ich nie przeniknął." (Dn 3,19-27 BW)

Gdyby nie postawa tych trzech mężów, Nebukadnesar, cały jego dwór i inni świadkowie tego wydarzenia nie poznaliby prawdziwego Boga, któremu służyli ci trzej mężowie i który ich wyratował. Król oddał chwałę prawdziwemu Bogu, lecz to nie wszystko co uczynił. Przeczytajmy o tym:

"Nebukadnesar odezwał się i rzekł: Błogosławiony niech będzie Bóg Szadracha, Meszacha i Abed-Nega, który posłał swojego anioła i wyratował swoje sługi, którzy na nim polegali, którzy zmienili rozkaz królewski, a swoje ciała ofiarowali, byle tylko nie służyć i nie oddać pokłonu żadnemu innemu bogu jak tylko swojemu. Dlatego wydaję rozkaz: Ktokolwiek, należący do jakiegoś ludu, plemienia i języka, wypowie bluźnierstwu przeciwko Bogu Szadracha, Meszacha i Abed-Nega, będzie rozsiekany na kawałki, a jego dom zamieniony w kupę gruzu, gdyż nie ma innego Boga, który by mógł wybawić, jak tylko ten. Potem król przywrócił Szadrachowi, Meszachowi i Abed-Negowi dawne powodzenie w prowincji babilońskiej. Nebukadnesar, król, do wszystkich ludów, plemion i języków, które mieszkają na całej ziemi: Pokój wam! Postanowiłem oznajmić o znakach i cudach, których na mnie dokonał Bóg Najwyższy: Jakże wielkie są jego znaki, jakże potężne jego cuda! Jego królestwo jest królestwem wiecznym, a jego władza z pokolenia w pokolenie."
(Dn 3,28-33 BW)

    Można śmiało powiedzieć, że była to jedna z największych ewangelizacji, do której przyłączył się król. Rozesłał bowiem list do wszystkich ludów, wydając w nim świadectwo o Najwyższym. A to wszystko dzięki niezachwianej postawie trzech mężów wziętych do niewoli, którzy nie chcieli oddawać nikomu ani niczemu pokłonu jak tylko prawdziwemu i jedynemu Bogu. Zastanów się jeszcze raz nad swoja wiarą. Czy jest tak samo mocna i ugruntowana codziennym chodzeniem z Bogiem jak u tych mężów? Jeśli nie to pomyśl co możesz zrobić aby to zmienić?

Zwiadowcy wracają z ziemi obiecanej (ziemi kananejskiej)


Wydarzenie miało miejsce, kiedy naród izraelski, którego Pan wyprowadził z Egiptu, dochodził do Kanaanu - ziemi obiecanej. Zatrzymali się na pustyni Param i tam Bóg powiedział Mojżeszowi aby wysłał dwunastu zwiadowców do Kanaanu. Otwórzmy Biblię, i przeczytajmy ten fragment:

"I przemówił Pan do Mojżesza tymi słowy: Wypraw mężów, aby poszli na zwiady do ziemi kanaanejskiej, którą daję synom izraelskim; wyprawcie po jednym mężu z każdego plemienia ich ojców, wszystkich, którzy są wśród nich wodzami. Mojżesz wyprawił ich z pustyni Paran, zgodnie z rozkazem Pana. Wszyscy ci mężowie byli naczelnikami wśród synów izraelskich. A takie są ich imiona: z plemienia Rubena Szammua, syn Zakkura; Z plemienia Symeona Szafat, syn Choriego; Z plemienia Judy Kaleb, syn Jefunnego; Z plemienia Issachara Jigal, syn Józefa; Z plemienia Efraima Hoszea [Jozuego], syn Nuna; Z plemienia Beniamina Palti, syn Rafua; Z plemienia Zebulona Gaddiel, syn Sodiego; Z plemienia Józefa, z plemienia Manassesa Gaddi, syn Susiego; Z plemienia Dana Ammiel, syn Gemalliego; Z plemienia Asera Setur, syn Michaela; Z plemienia Naftaliego Nachbi, syn Wafsiego; Z plemienia Gada Geuel, syn Machiego. Takie są imiona mężów, których wyprawił Mojżesz, aby poszli na zwiady do tej ziemi; Hoszeę, syna Nuna, Mojżesz nazwał Jozue."
(4 Moj 13,1-33 BW [Li 13,1-16 BT])


Zadaniem zwiadowców było rozpoznanie miejsca do którego zmierzali. Mieli sprawdzić jacy ludzie tam mieszkają, czy są narodem silnym czy słabym i czy ziemia ta jest dobra - urodzajna. Czytamy o tym w kolejnych wierszach:

"Wyprawił ich tedy Mojżesz, aby poszli na zwiady do ziemi kanaanejskiej, i rzekł do nich: Idźcie przez Negeb, a potem wejdźcie na góry I zobaczcie, jaka jest ta ziemia, i czy lud, który ją zamieszkuje, jest silny czy słaby, czy jest nieliczny, czy liczny, I jaka jest ziemia, którą on zamieszkuje, czy dobra, czy zła, i jakie są miasta, w których mieszka, czy to są obozowiska, czy warownie, I jaka jest gleba, czy urodzajna, czy jałowa; czy są na niej drzewa, czy nie ma. Bądźcie odważni; zabierzcie też z sobą coś z płodów ziemi. A był to czas dojrzewania winogron. I poszli, zbadali tę ziemię, od pustyni Syn aż po Rechob, tuż przy wejściu do Chamat. Poszli przez Negeb i przybyli do Hebronu, gdzie mieszkali Achiman, Szeszaj i Talmaj, potomkowie Anaka; a Hebron został zbudowany na siedem lat przed Soan w Egipcie. I przybyli aż do doliny Eszkol, i ucięli tam gałąź krzewu winnego z jedną kiścią winogron, i nieśli ją we dwóch na drążku; nabrali także nieco jabłek granatu i fig. Miejsce to zostało nazwane doliną Eszkol ze względu na kiść winogron, którą synowie izraelscy tam ucięli. Ze zwiadów w tej ziemi powrócili dopiero po czterdziestu dniach." (4 Moj 13,17-25 BW [Li 13,17-25 BT])

Dwunastu zwiadowców spędziło w Kanaanie 40 dni. Mieli dużo czasu aby zapoznać się dokładnie z tą ziemią. Zastanawiam się, czy ktoś zwrócił uwagę na pewien interesujący szczegół. Mojżesz polecił im aby przynieśli stamtąd "coś z płodów ziemi" (4 Moj 13,20 BW) Tak też uczynili zabierając ze sobą kiść winogron i trochę owoców. Wiemy, że dzisiejszą kiść winogron można bez trudu unieść w jednej ręce. Oni nieśli ją na drążku we dwóch! "ucięli tam gałąź krzewu winnego z jedną kiścią winogron, i nieśli ją we dwóch na drążku" (4 Mojż 13,23 BW, [Li 13,23 BT]) Możemy sobie wyobrazić jak dużych rozmiarów musiała być ta kiść. Mogli na własne oczy zobaczyć obfitość tej ziemi, o której Bóg mówił "w mleko i miód opływająca". Po powrocie przed Mojżeszem, Aronem i całym zborem, opowiedzieli co zobaczyli. Czytamy:

"I przyszli do Mojżesza i do Aarona, i do całego zboru izraelskiego na pustyni Paran, do Kadesz, zdali sprawę im i całemu zborowi oraz pokazali im płody tej ziemi. I opowiedzieli mu, mówiąc: Przyszliśmy do ziemi, do której nas wyprawiłeś; ona rzeczywiście opływa w mleko i miód, a to są jej płody. Tylko że mocny jest lud, który mieszka w tej ziemi, a miasta są obwarowane, bardzo wielkie; widzieliśmy tam także potomków Anaka. Amalekici mieszkają w ziemi Negeb, Chetejczycy, Jebuzejczycy i Amorejczycy w górach, a Kananejczycy nad morzem i nad brzegami Jordanu." (4 Mojż 13,26-29 BW,
[Li 13,26-29 BT])


Opowiedzieli jak wspaniała jest ta ziemia, lecz dodali jedno ale... Naród który ją zamieszkiwał był mocny dobrze obwarowany. Ludzie byli olbrzymami, przy których zwiadowcy czuli się malutcy. W samym stwierdzeniu tego faktu nie ma nic złego, lecz reakcja na ten fakt samych zwiadowców miała duży wpływ na tłum, który ich słuchał. W ich słowach ludzie mogli usłyszeć zachętę lub zniechęcenie, i niestety usłyszeli to drugie. Z dwunastu zwiadowców jedynie dwaj: Jozue i Kaleb wierzyli w moc Boga i próbowali uspokajać lud, wyrażając pewność zwycięstwa nad narodem zamieszkującym Kanaan. W ostatnich wersetach trzynastego rozdziału czytamy wypowiedź Kaleba, a w kolejnym rozdziale Jozuego. Przeczytajmy kolejne wersety z Biblii, relacjonujące to wydarzenie:

"Kaleb uspakajał lud wzburzony na Mojżesza, mówiąc: Gdy wyruszymy na nią, to ją zdobędziemy, gdyż ją przemożemy. Lecz mężowie, którzy poszli z nim, mówili: Nie możemy wyruszyć na ten lud, gdyż jest on od nas silniejszy. I rozpuszczali między synami izraelskimi złą wieść o ziemi, którą zbadali, mówiąc: Ziemia, przez którą przeszliśmy, aby ją zbadać, to ziemia, która pożera swoich mieszkańców, a wszystek lud, który w niej widzieliśmy, to mężowie rośli. Widzieliśmy też tam olbrzymów, synów Anaka, z rodu olbrzymów, i wydawaliśmy się sobie w porównaniu z nimi jak szarańcza, i takimi też byliśmy w ich oczach." (4 Mojż 13,30-33 BW, [Li 13,30-33 BT])

Zwiadowcy byli wodzami plemion po jednym z każdego. Wódz powinien współpracować z Mojżeszem i Aronem a tym samym z Bogiem, wprowadzając wsparcie i nadzieję dla ludu. Przykre jest, że jedynie dwóch z nich to uczyniło. Z powodu szemrania pozostałych 10 zwiadowców, rozprowadzanie niedobre wieści, lud zaczął panikować i żałować, że wyszedł z Egiptu.

    Widzimy tu jak duże znaczenie ma właściwe przekazywanie informacji. Zastanówmy się na chwilkę nad sobą, jakie słowa najczęściej wychodzą z naszych ust? Są to słowa pełne otuchy, wiary, nadziei? Budują czyjąś wiarę czy ją burzą? Szemranie ludu nie były jedyną konsekwencją niewłaściwego zachowania zwiadowców. Jak dowiemy się z dalszych wersetów wejście do ziemi obiecanej opóźniło się, a dla wielu stało się niemożliwe.

    Jak myślicie, czy dziesięciu zwiadowców i lud mieli podstawy to narzekania i powątpiewania? Przypomnijmy wydarzenia jakich byli świadkami od czasu niewoli w Egipcie. Bóg swą ręką wyciągnął naród izraelski z Egiptu i uchronił przed faraonem. Pokazał swą moc nad żywiołami przez rozdzielenie wód, tak aby Izraelici mogli przejść po suchym lądzie na drugi brzeg morza. Przez całą wędrówkę po pustyni Bóg towarzyszył im, dbając o to aby ich ubrania i obuwie się nie zniszczyły i żeby mieli pod dostatkiem jedzenia i picia. Podczas wędrówki, lud nie doświadczył ani jednej sytuacji, wobec której Bóg nie mógłby im pomóc. Widzimy więc, że zwiadowcy i lud nie mieli żadnej podstawy aby wątpić w moc Bożą, a ich postawa powinna być taka: "Możliwe, że lud, który mieszka w ziemi do której się wybieramy jest potężny i mocny, lecz my ufamy Bogu, i wierzymy, że On spełni swoje obietnice dając nam zwycięstwo nad tym ludem". Przeczytajmy kolejne wiersze, gdzie opisane jest narzekanie ludu oraz próba przekonania ich przez Kaleba i Jozuego, że Pan będzie z nimi i zwyciężą ich.

"Wtedy wzburzył się cały zbór i podniósł swój głos, i płakał lud tej nocy. I szemrali wszyscy synowie izraelscy przeciwko Mojżeszowi i Aaronowi. I mówił cały zbór do nich: Obyśmy byli pomarli w Egipcie albo na tej pustyni obyśmy pomarli! Po cóż Pan prowadzi nas do tej ziemi? Abyśmy padli od miecza? Aby nasze żony i dzieci stały się łupem? Czy nie lepiej nam wrócić do Egiptu? I mówili jeden do drugiego: Obierzmy sobie wodza i wróćmy do Egiptu! A Mojżesz i Aaron padli na twarz przed całym zgromadzeniem zboru synów izraelskich. A Jozue, syn Nuna, i Kaleb, syn Jefunnego, spośród tych, którzy zbadali tę ziemię, rozdarli swoje szaty I rzekli do całego zboru izraelskiego: Ziemia, przez którą przeszliśmy, aby ją zbadać, jest ziemią bardzo, bardzo dobrą. Jeżeli Pan ma w nas upodobanie, to wprowadzi nas do tej ziemi i da nam tę ziemię, która opływa w mleko i miód, Tylko nie buntujcie się przeciwko Panu. Nie lękajcie się ludu tej ziemi, będą oni naszym pokarmem; odeszła od nich ich osłona, a Pan jest z nami. Nie bójcie się ich!" (4 Mojż 14,1-9 BW, [Li 14,1-9 BT])

Niestety nie pomogły już przekonywania Kaleba i Jozuego. Lud chciał ich ukamienować. W tym momencie Bóg musiał zainterweniować. Objawiła się chwała Jego i obwieścił Mojżeszowi smutną wiadomość. Przeczytajmy o tym:

"A gdy cały zbór zamierzał ich ukamienować, chwała Pana ukazała się w Namiocie Zgromadzenia wszystkim synom izraelskim. Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: Jak długo znieważać mnie będzie ten lud? Jak długo nie będą mi wierzyć mimo wszystkich znaków, które wśród nich uczyniłem? Wytracę ich zarazą i wygubię ich, a ciebie uczynię ludem większym i silniejszym od nich. Lecz Mojżesz rzekł do Pana: Egipcjanie usłyszą o tym, że spośród nich wywiodłeś mocą swoją ten lud, I powiedzą to mieszkańcom tej ziemi. Oni też już słyszeli, że Ty, Panie, jesteś wpośród ludu tego, że oko w oko im się ukazujesz, Ty, Panie, i że twój obłok stoi nad nimi, i że w słupie obłocznym kroczysz przed nimi w dzień, a w słupie ognia w nocy. Jeżeli tedy zabijesz ten lud jak jednego męża, to narody, które słyszały wieść o tobie, będą mówić: Ponieważ nie mógł Pan wprowadzić ludu tego do ziemi, którą im poprzysiągł, zabił ich na pustyni. Niechże więc teraz wielką okaże się moc Pana mojego, jak rzekłeś, mówiąc: Pan nierychły do gniewu i bardzo łaskawy przebacza winę i występek, choć nie pozostawia bez kary, lecz za winę ojców nawiedza synów do trzeciego i do czwartego pokolenia. Odpuść przeto winę tego ludu według wielkości twojej łaski, jak już przebaczałeś ludowi temu od czasu wyjścia z Egiptu aż dotąd." (4 Mojż 14,10-19 BW, [Li 14,10-19 BT])

Mojżesz kolejny raz wstawił się za ludem u Boga prosząc o odpuszczenie im grzechów. Bóg wysłuchał Mojżesza, lecz konsekwencję swoich czynów musieli ponieść. Czytamy:

"I rzekł Pan: Odpuściłem na twoje słowo; Ale - jak żyję i jak pełna jest cała ziemia chwały Pana - Żaden z tych mężów, którzy widzieli moją chwałę i moje znaki, jakich dokonywałem w Egipcie i na pustyni, a oto już dziesięciokrotnie wystawiali mnie na próbę i nie słuchali mojego głosu, Nie zobaczy ziemi, którą przysiągłem ich ojcom. Żaden z tych, którzy mnie znieważyli, jej nie zobaczy. Jednakże sługę mojego Kaleba, za to, że inny duch jest w nim i on był mi wierny całkowicie, wprowadzę do ziemi, do której poszedł, i jego potomstwo ją posiądzie. A ponieważ Amalekici i Kananejczycy mieszkają w dolinie, zawróćcie jutro i wyruszcie na pustynię w kierunku Morza Czerwonego. I przemówił Pan do Mojżesza i do Aarona tymi słowy: Jak długo jeszcze będzie ten zły zbór szemrać przeciwko mnie? Słyszałem bowiem szemranie synów izraelskich, z jakim występują przeciwko mnie. Powiedz im więc: Jako żyję - mówi Pan - uczynię wam tak, jak mówiliście wobec mnie: Na tej pustyni legną wasze trupy i wszyscy zapisani spośród was, w pełnej liczbie, od dwudziestego roku życia wzwyż, wy, którzy szemraliście przeciwko mnie, Nie wejdziecie do ziemi, w której poprzysiągłem was osiedlić, z wyjątkiem Kaleba, syna Jefunnego i Jozuego, syna Nuna. Lecz dzieci wasze, o których mówiliście, że staną się łupem, te wprowadzę i one posiądą ziemię, którą wy pogardziliście. Wasze trupy zaś legną na tej pustyni." (4 Mojż 14,20-22 BW, [Li 14,20-22 BT])

To była bardzo smutna wiadomość. Musieli ponieść tą wręcz tragiczną konsekwencję. Naród był tak blisko ziemi obiecanej, wręcz byli przy jego granicach. Wystarczyło zaufać do końca Bogu a weszli by do niej i zamieszkali ją. Przez to przykre wydarzenie, ci którzy nie zostali zabici na pustyni musieli jeszcze 40 lat wędrować po pustyni, zanim kolejny raz otrzymali szansę wejścia do Kanaanu. Zostało to zapisane w kolejnych wersetach, gdzie Bóg wspomniał również dlaczego tak postąpił. Czytamy:

"Lecz i synowie wasi będą koczowali na pustyni przez czterdzieści lat i poniosą karę za waszą niewierność, aż zniszczeją wasze trupy na pustyni. Według liczby dni, w ciągu których badaliście tę ziemię, a było ich czterdzieści, dzień licząc za rok, będziecie ponosić karę za wasze winy przez czterdzieści lat i doznacie mojej niechęci. Ja, Pan, powiedziałem tak i tak postąpię z całym tym złym zborem, który zmówił się przeciwko mnie. Na tej pustyni wyginą i tu pomrą. Ci mężowie, których Mojżesz wyprawił, aby zbadali ziemię, a po powrocie, rozpuszczając złą wieść o ziemi sprawili, że cały zbór szemrał przeciwko niemu, Ci mężowie, którzy rozpuścili złą wieść o ziemi, pomarli, porażeni przez Pana. Tylko Jozue, syn Nuna, i Kaleb, syn Jefunnego, pozostali przy życiu z tych mężów, którzy poszli na zwiady do tej ziemi." (4 Mojż 14,33-38 BW, [Li 14,33-38 BT])

Podsumowanie

    Z tych dwóch historii pochodzących z Biblii możemy się wiele nauczyć. Przede wszystkim bezgranicznego zaufania do Boga, jakie niezbędne jest aby ostać się w godzinach prób. Możemy być pewni,że doświadczenia przyjdą na każdego człowieka. Twoim doświadczeniem - próbą wiary może być coś błahego a może poważne wyzwanie. Nie musimy się martwić czy doświadczenie to przerośnie nas, ponieważ napisane jest:

"Dotąd nie przyszło na was pokuszenie, które by przekraczało siły ludzkie; lecz Bóg jest wierny i nie dopuści, abyście byli kuszeni ponad siły wasze, ale z pokuszeniem da i wyjście, abyście je mogli znieść." (1 Kor 10,13 BW) A więc z naszej strony powinniśmy przyjąć "wyjście" jakie daje nam Bóg, a zwyciężymy pokusy szatana.

   Tak jak przyjaciele Daniela stójmy mocno przy Bogu, mimo przeciwieństw jakie napotkamy, bo to jest właściwa droga do Królestwa Wiecznego. Nie zapomnijmy również jak duże znaczenie mają nasze słowa. Są one odzwierciedleniem naszego serca, a więc również naszego życia. Chodząc z Bogiem każdego dnia, wstając i zasypiając z Jego Słowem na ustach, będziemy potrafili przekazywać słowa pocieszenia, otuchy i nadziei. W ten sposób przybliżymy bliźniego do Boga, a tym samym siebie. Tego życzę sobie i wam.




Artykuł przygotował: Grzegorz Holeksa
Objaśnienia skrótów: BT - Biblia Tysiąclecia, BW - Biblia Warszawska BG - Biblia Gdańska.

Jeśli masz problem ze skrótami do tekstów biblijnych zajrzyj tutaj.